Video: ciekawy dodatek czy alternatywa dla e-learningowego kursu?

3 grudnia, 2019 Aneta Stokes

Chcesz skopiować dane i aplikacje ze starego telefonu na nowy. Nie jesteś pewien, jak to zrobić, ale znalazłeś poświęcone temu: szkolenie, instrukcję w PDF-ie i video tutorial. Po co sięgniesz najchętniej?

Byłaś świadkiem wypadku i chcesz wreszcie raz na zawsze zapamiętać, jak robi się sztuczne oddychanie. Gdzie poszukasz wskazówek? W artykule, prezentacji PowerPoint czy w filmiku, który pokazuje udzielanie pierwszej pomocy?

W zespole, którym zarządzasz, ciągle pojawiają się konflikty, których nie potrafisz rozwiązać. Kolega podrzuca Ci dwa narzędzia: piętnastominutowy wywiad z doświadczonym menadżerem na temat jego sposobów na konflikty w zespole i dwugodzinne szkolenie online rozpoczynające się od modułu: „Konflikt – definicja, rodzaje, tło historyczno-psychologiczne” – co włączysz od razu?

Video ma moc

Filmy video ciągle traktowane są jako ewentualny dodatek do szkoleń, element fajerwerkowy doklejony na początku lub końcu łańcucha slajdów, które – w założeniu – na pewno wyjaśnią wszystko lepiej i bardziej szczegółowo. Dalecy kuzyni na LMSach, w świecie uczenia się pozaplatformowego rządzą – to you tube’owe tutoriale wybiera się najczęściej, szukając podpowiedzi w rozwiązaniu konkretnego problemu. Może warto podążyć za naturalnymi zachowaniami użytkowników i dostarczać potrzebne im treści w formie, którą traktują jako najbardziej strawną?

Niekoniecznie Blockbuster

Tutaj natychmiast pojawia się lęk okołobudżetowy: slajdy z tekstem i grafikami to jedno, ale film? Kamera, światła, aktorzy, puder: całość wydaje się przedsięwzięciem bardzo kosztownym, a działy szkoleń nie dysponują budżetami producentów z Hollywood.

Tak: można w przypadku istotnego dla organizacji tematu postawić na porządnie zrobiony film, którego koszty będą większe niż w przypadku tradycyjnego szkolenia. Jeśli korzyści są warte tej inwestycji, to warte także jest jej rozważenie. Film z paczki onboardingowej, który prezentuje firmę, zawiera wypowiedzi pracowników, pokazuje wnętrze budynków może robić dobre wrażenie na nowozatrudnionych pracownikach przez lata. Scenki z aktorami prezentujące funkcjonowanie zasad compliance na konkretnych przykładach mogą przez lata wspomagać pracowników w codziennej pracy i robić to dużo bardziej efektywnie niż komiksy czy wieloklikalne slajdy.

Ale video-szkolenie może być też dużo prostszą, mniej kosztowną formą, doskonale wpisującą się w założenia mikrolearningu. Może zamiast kolejnego szkolenia, wystarczy zrobić wywiad z jednym z ekspertów, albo nagrać kilka wypowiedzi menadżera, zawierających esencję tego, co planowaliśmy rozcieńczyć w kilku modułach? Może zachęcić pracowników, aby sami – na przykład w ramach podsumowującego szkolenie konkursu – nakręcili komórką tutorial lub video-przewodnik na dany temat? Może w strategii szkoleniowej wykorzystać nagranie z konferencji, szkolenia tradycyjnego, spotkania, na którym pewne rzeczy zostały wyjaśnione w sposób niedostępny dla Szkoleniowego Narratora?

Procesy, obsługa firmowych narzędzi, najlepsze praktyki, krótkie video-instrukcje, scenki dialogowe: możliwości jest naprawdę dużo i w większości tych przypadków mogą się one okazać naprawdę atrakcyjną alternatywą dla typowych kursów online.

Emocje, historia, realizm

Według Alfreda Hitchcocka „film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie ma nieprzerwanie rosnąć”. W świecie e-learningowym niekoniecznie musimy porywać się na tytuły typu: „Sprzedaż Ubezpieczeń – reaktywacja”, „Trudny klient atakuje II”, czy „Doradca, który wiedział za dużo”. Nie znaczy to jednak, że tworząc film szkoleniowy – a mówię tutaj o tej ambitniejszej jego formie – nie możemy sięgać po wypracowane narzędzia z wyższej półki.

Ekscytacja, radość, strach, napięcie, zdenerwowanie: jeśli tworzymy krótki film, który powinien zapaść użytkownikom w pamięć, powinniśmy odwołać się do emocji, bo przy ich współdziałaniu nasza uwaga się zwiększa. Intensywna muzyka, pulsujące obrazy, intrygujące teksty: tego typu filmy możemy tworzyć jako trailery zapowiadające lub podsumowujące nowy kurs, produkt, a nawet, czemu nie – procedurę.

Jeśli chcemy pokazać trudne sytuacje, rozwiązania konkretnych problemów, z którymi spotykają się nasi pracownicy i tworzymy scenariusze filmowych scenek po dokładniej analizie potrzeb użytkowników (Action Mapping, pamiętacie?), nie zapominajmy o stworzeniu historii i zbudowaniu realistycznych postaci. Tak jak w szkoleniu – nie musimy wysyłać naszych bohaterów w kosmos, by zilustrować rozmowę sprzedażową. Niech rozmowa sprzedażowa odbędzie się w naszym filmie tam, gdzie zwykle się odbywa, a bohaterami będą ludzie tacy jak ci, którzy ją zwykle przeprowadzają. Bo tylko wtedy nasi użytkownicy będą się mogli z nimi utożsamić.

Paleta możliwości jest więc naprawdę szeroka. W przypadku większego budżetu: rozważmy, w zilustrowaniu jakich tematów kamera przyda nam się bardziej niż Storyline. W przypadku mniejszego: nawet film z wypowiedzią jednej osoby może mieć większą siłę rażenia niż kolejny zestaw złożonych na szybko slajdów. Rysunkowa postać z podłożonym przez lektora głosem czy faktyczny ekspert, mówiący o tym, na czym się zna. Kogo posłuchacie chętniej?

, , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *